Ta strona stosuje pliki cookies. Poczytaj co to jest w polityka cookies
portal dla dzieci, dla rodziców



nauczycieli Bajka - Nie oceniaj innych pochopnie

     Dawno dawno temu w małym księstwie położonym w górach nastała sroga zima. Było tak mroźnie, że nikt nie chciał wychodzić z domu obawiając się przemrożenia. Z roku na rok od wielu lat zimy stawały się coraz to cięższe. Zaburzyło to równowagę w przyrodzie a ludziom zaczęło brakować drzewa na opał. Król z troski o poddanych wezwał swoich doradców i pytał co robić, bo przecież zima dopiero się zaczęła a silne mrozy zdziesiątkowały zapasy drzewa a w naszym księstwie lasów mamy niewiele.
- Na ten rok nam wystarczy ale przyszłość nasza jest niepewna.

Ogłosili więc spisany razem dekret, że śmiałek, który rozwiąże problem dostanie wóz złota. Przychodziło wielu i proponowali różne rozwiązania. Na nic jednak one były, bo przecież drzewa w jeden rok nie urosną na tyle by można je było ściąć i ogrzać wszystkie domy krainy. Kupić się też nie dało bo sąsiedzkie księstwa również nie miały zapasów drewna.
- Co począć, co począć! - Rozpaczliwie wołał król a wtórowali mu jego doradcy i mieszkańcy krainy.

     Pewnego razu przyszedł jeden z mieszkańców i przyniósł we wiadrze coś ciemnego podobnego do kamieni czy ziemii. Wysypał królowi na posadzkę zawartość wiaderka i rozradowany zawołał:
- Znalazłem!
Cały dwór wybuchł napierw szyderczym śmiechem a następnie wielkim gniewem. Król również wrzasnął
 - Moja posadzka zabierzecie ten brud a gdy zobaczył, że smolista zawartość wiaderka tak zabrudziła mu królewską posadzkę że nie da się jej wyczyścić wrzasnął
- Preeeeecz z nim!!! - rozsierdzeni dworzanie wzięli patyki i siłą przegonili nieszczęśnika, który uciekał jakby go goniła sfora wilków. Gdy tak gnał zostawiając za sobą rozgniewany tłum słyszał jeszcze ja mu wygrażali dworzanie
- Ciesz się, że nie rzuciliśmy ciebie tymi kamieniami! Ciekawe czy byś się sam domył! Chciałeś nas oszukać! Też mi nowina kamieniami będzie palił! Co? Chciałeś wyłudzić wóz złota!?
- Uciekaj i żebyśmy cię tu więcej nie widzieli! Zawołali gromko.

      Mijał miesiąc za miesiącem a zima była już tuż tuż. Jesień zaś nie rozpieszczała nikogo, bo już na jej początku spadł śnieg i stało się bardzo zimno tak, że trzeba było już palić w piecach... Tak to zanim jeszcze nastała mroźna pora całe zapasy opału wyczerpały się. Król zawołał z rozpaczą:
- Będziemy chyba palić naszymi księgami albo zbożem!
- Ależ królu wtedy nastanie głód!
- Wiem. Co my teraz zrobimy...

     Pewnego dnia przypływie rozpaczy król sam wziął siekierę w swoje ręce i zawołał
- A co mi tam! - i pospiesznie wybiegł z komnaty.
 Zaniepokojeni doradcy pobiegli za nim. Król zaś wybiegł do sadu i już zamachnął się, by ściąć owocowe drzewka. Na nic zdały się wołania doradców:
- Umrzemy z głodu! Królu opamiętaj się. Pół roku przetrwamy ale w przyszłym doskiwerać nam będzie oprócz zimna jeszcze głód! A to oznacza pewną śmierć!

Król wziął zamach i uderzył. Jednak w drzewko nie trafił, bo siekiera wypadła z przemarzniętych rąk. Król zamruczał coś pod nosem wziął siekierę i znowu się zamachnął.
Jednak jeden z trzeźwo myślących doradców podsunął mu królewską gruszkę, która rosła na drzewku które właśnie chciał ściąć. Król zatopił w niej zęby i żal mu się zrobiło, że tak dobrych owoców już nie będzie i zaniechał ścinania drzewek owocowych.
Wrócił bez sił do swego zamku pocierając ręce, by je nieco rozgrzać.
Każdy z mieszkańców nosił na sobie wszystkie ubrania, które zdołał znaleźć w domu i owijał się jeszcze pierzyną, jednak mróz był tak ogromny, że wchodził do domów i wszystko co mogło zamarznąć zamarzało, nie było jednak czym zagrzać wody, bo opał już dawno się skończył. Całemu królestwu groziło zamarznięcie i wymarcie...

    W pewnym momencie do króla pogrążonego w smutku dobiegł jakiś szum na podwórzu. Do zamku po chwili wbiegł jeden z mieszkańców mówiąc, że pilnie chce się spotkać z królem. Został wpuszczony a wieści jakie przyniósł zainteresowały króla. Powiedział, że jest jeden człowiek w naszym księstwie, którego cała rodzina chodzi po domu w letnich strojach i nie owija się żadnymi pierzynami a z komina jego leci dym!
- Jak to możliwe! - zawołał niedowierzając król - prowadźcie mnie do niego - stwierdził, że i tak nie ma już nic do stracenia. Szybko więc dosiedli na pół zamarznięte wierzchowce i popędzili za przewodnikiem. Gdy dorali do krańców księstwa ujrzeli widok taki jak powiedział mieszkaniec. Król z niedowierzaniem spojrzał na dom i rzeczywiście w oknie zobaczył człowieka bardzo lekko ubranego. Rozgniewał się i zawołał:
- Co jest! Czyżby paktował z naszymi wrogami i stąd ma opał?
Zaraz zapukał do drzwi a gdy się one otworzyły buchnęło z domu miłe ciepło. Zanim domownik zdążył coś powiedzieć wszyscy pędem wparowli do domu mało go nie przewracając. Król po chwili, gdy z jego twarzy odtajała skorupa lodu zawołał złowrogo:
- Skąd masz opał!?
Człowiek jednak spokojnie odpowiedział:
- Szanowny królu, przecież byłem kiedyś w zamku i przyniosłem wam opał aleście mnie wypędzili i wyśmiali, że lewie cały uszedłem z waszych rąk...
Król w jednej chwili przypomniał sobie o całym zdarzeniu i ze ogromnym zdziwieniem zobaczył jak ten domownik wrzuca owe kamienie do pieca a one zaczynają się palić...

Zrozumieli wtedy, że faktycznie nie były to zwykłe kamienie.
- Tak to jest węgiel - odparł mieszkaniec, chciałem wam to powiedzieć, ale mi wtedy nie daliści.

      Z wielkim żalem przeprosił król i jego dworzanie chłopa za to, że go tak wcześniej potraktowali i prosili go o wybaczenie oraz o to, by im pomógł przetrwać zimę.
Człowiek ten  mając bardzo dobre serce natychmiast im przebaczył oraz użyczył im każdemu trochę węgla zastrzegając jednak to, by wszyscy mieszkańcy pomogli mu ukopać nową ilość, bo inaczej jemu też zabraknie. Ze smutkiem tylko powiedział, że gdyby mieli więcej pokory i chcieli go wtedy wysłuchać to uniknęliby tych wszyskich kłopotów a także teraz nie musieliby przekowpywać się przez metrowe zaspy oraz zamarzniętą ziemię, by dostać się do pokładów węgla.
Wszyscy mieszkańcy królestwa przyszli z pomocą i w wielkim mozole i trudzie ukopali węgla tyle ile trzeba było.
Król z wielką wdzięcznością dał chłopu wóz złota a także wybudował mu po zimie wspaniały dom. Nadał mu tytuł szlachecki i od tej pory ów człowiek nazywał się Węglik na cześć tego co zrobił dla krainy.
Tak oto narodził się przemysł węglowy w owej krainie a królestwo stało się bardzo bogate, bo sąsiedzkie krainy wykupywały od nich sporo węgla by przetrwać srogie zimy.

Węglik zaś żył w wielkim dostatku wraz swoją żoną i gromadką dzieci ciesząc się coraz piękniejszym królestwem i tym, że już nikt nikogo nie posądzał o nic zanim z nim nie porozmawiał.

Ciekawe produkty

Podobne tematy


Polityka prywatności | Reklama | Współpraca | Partnerzy | Kontakt

Książki dla dzieci, plecaki, buty
copyright © Dla-Dzieci.com.pl - wszystkie prawa zastrzeżone