Ta strona stosuje pliki cookies. Poczytaj co to jest w polityka cookies
portal dla dzieci, dla rodziców



nauczycieli Pełnić wolę Bożą to tracić wolność?

Pewnego dnia mała Lolitka po lekcji religii pobiegła do ojca Wojciecha i zawołała:
- To ojcze Bóg chce mnie ubezwłasnowolnić
- jak to? Skąd znasz takie słowo...?
- Bo chce, żeby pełnić Jego wolę a co moja się nie liczy? Jak się na to zgodzę, to po prostu stanę się tylko maszynką w Jego rękach. Ja tak nie chcę!
- Oj nic nie rozumiesz.
- Rozumiem dobrze! Jak nie będę pełniła Jego woli to będę cierpiała.
- Zgadza się...
- no właśnie, więc rzeczywiście Bóg chce mi odebrać wolność!
- no nie, rzeczywiście nic nie rozumiesz - opowiem ci zatem bajeczkę.
- cała zamieniam się w słuch...

Pewien król sam trochę się znał na różnych sprawach, ale miał bardzo doświadczonego eksperta, który był jego doradcą. Potrafił przewidzieć skutki jego decyzji na dziesiątki lat do przodu. Król bardzo cenił sobie jego doradctwo i zawsze spełniał jego podpowiedzi i wszystkim żyło się dobrze.

Któregoś jednak dnia odwiedził go znajomy czarny kruk i powiedział:
- A po co ty słuchasz tego człowieka, przecież sam masz swój rozum! Sam decyduj, jesteś mądry!
Pomyślał król przez chwilę i zamruczał pod nosem:
- Jak to!  Ja król mam słuchać jakiegoś tam doradcę, który być może i zna się na rzeczy, ale co ja sam nie potrafię myśleć? Faktycznie trzeba z tym skończyć, bo powiedzą o mnie pół król albo jeszcze gorzej, bo sam nie potrafi nic sensownego wydumać.

Jak postanowił tak też i zrobił. Od tej pory nie słuchał doradcy i prowadził swój lud samodzielnie. Doradca bardzo się smucił i mówił mu, że to i to może się skończyć źle dla niego. On jednak butnie odpowiadał ja wiem co robię.

Z czasem jednak zauważył, że ludzie coraz bardziej biednieją on smutnieje a doradca coraz bardziej rozpaczliwie próbuje mu wmówić, że ma racje. Zdenerwowało go to jeszcze bardziej i zakazał doradcy do niego przychodzić więcej mówiąc, że on sam wie co robi i jest królem i nikt mu nie będzie mówił co ma robić.

Doradca próbował jeszcze przez jego brata i przyjaciół dotrzeć do króla ale ten od razu wywęszył, że to są porady w jego stylu i nie chciał ich słuchać a jak dalej będą tak do niego mówić to i ich od siebie odsunie.

Po roku ludzie zaczęli mieć już serdecznie dość tej sytuacji jaka zapanowała w kraju. Wszystko drożało, podatki były najwyższe od wieków a ludzie coraz bardziej ubożeli i stawali się smutni wypełniając bezsensowne rozkazy króla, któremu wydawało się, że im pomaga i jest dobrym królem.
Pewnego dnia nie wytrzymali i wyszli na ulicę z zamiarem obalenia króla. Ten wystraszył się niesamowicie i pozamykał bramy do swojego zamku i tylko nasłuchiwał gromkich okrzyków rozgniewanego ludu. Nie wiedział co robić i dobrze rozumiał, że jeśli nic nie zrobi to z pewnością straci tron a sam trafi do lochu.
Po długich dniach bezsilności zawołał rozgoryczony swego doradcę, który natychmiast pośpieszył z pomocą.


Ten podsunął mu pomysł, by wpuścił jednego z ludu, by powiedział czego chcą. Lista żądań była ogromna a jeden punktów mówił, by zszedł z tronu.
Przeraził się król i zapytał doradcy co robić.
Ten mu odpowiedział: "Pomogę ci, ale pod warunkiem, że mi zaufasz i będziesz robił to co ci powiem nie zważając na to jak bardzo dziwne by ci się wydawały moje zalecenia.
Król z wahaniem i nieukrywaną niechęcią zgodził się, rozumiejąc, że inaczej czekałoby go wieloletnie więzienie.
Pierwszym zaleceniem było przyznanie się do błędów i obiecanie, że do roku czasu wszystko postara się naprawić.
Lud dał się przekonać po zagwarantowaniu, że jeśli po roku król nie naprawi królestwa to sam pójdzie na wygnanie.
Teraz król stopniowo spełniał wszystkie zalecenia doradcy choć nie ze wszystkim się zgadzał i sam by w wielu sprawach postąpił inaczej, był jednak posłuszny. Po roku nikt nie chciał już obalać króla a nawet nie miał zamiaru protestować.
Król jednak nadal nie był przekonany do reform doradcy.

Z biegiem lat, gdy królestwo rozarstało się coraz bardziej zauważył, że jest jednak w tym jakaś logika a przyglądając się jej był w stanie sam ją coraz lepiej rozumieć aż w końcu zawołał:
- Rozumiem! Miałeś rację. Często wybierałem nie między dobrem a złem ale między dobrem a jeszcze większym dobrem. Nauczyłeś mnie teraz rozróżniać dobro i jeszcze większe dobro i w sumie teraz się z tobą w 100% zgadzam. To co niegdyś wydawało mi się dziwne dziś jest normalne i nie wyobrażam sobie, bym mógł robić inaczej, bo wtedy z pewnością bym cierpiał.

Doradca odpowiedział:
- Cieszę się. Długo czekałem na ten moment. Dziś jesteśmy jednomyślni, bo zrozumiałeś, że podsuwając ci rady nie kierowałem się własnym interesem, ale twoim i twoich poddanych dobrem. To co ci podpowiadałem było najlepszym rozwiązaniem dla ciebie jakie istniało w danym momencie pod słońcem i gdy zacząłeś rozumieć jedną decyzję i drugą to z pewnością wybrałbyś tą, którą ci podsuwałem.
Nie! Nie przyszedłem ci zabrać wolności, przyniosłem ci tylko mądrość, która uwolniła cię od cierpienia. Każda inna decyzja niezgodna z tą po prostu ci się nie opłaciła, ale ja na siłę nie mogę wymuszać ich na tobie, bo to ty jesteś królem swojego życia.
Ja jestem doradcą i gdy mówię ci coś to tylko po to byś wybrał to co najlepsze.

To tyle - odsapnął ojciec Wojciech...
- Ojej - zawołała - to o to chodzi z tym posłuszeństwem Bogu.
- Tak - ta bajeczka powinna trochę ci rozjaśnić...
- Już rozmiem, dziękuję! - Zawołała wybiegając z domu.

Ciekawe produkty

Podobne tematy


Polityka prywatności | Reklama | Współpraca | Partnerzy | Kontakt

Książki dla dzieci, plecaki, buty
copyright © Dla-Dzieci.com.pl - wszystkie prawa zastrzeżone