Humor szkolny
Nauczyciel pyta Jasia:
- Jasiu, co wiesz o jaskółkach?
- Wiem, że to bardzo mądre ptaki. Odlatują wtedy, kiedy rozpoczyna się rok szkolny!
Pani nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu co to za zwierzę?
- To jest toperz.
- Nie Jasiu, to nietoperz.
- Jak nie toperz, to ja nie wiem.
- Tata zabrał swego psotnego synka do zoo.
Kiedy podeszli blisko do klatki z tygrysami,
tata powiedział:
- Nie podchodź już bliżej.
- Ojej, tato, przecież nic im nie zrobię.
- Tatusiu, czy Ocean Spokojny jest spokojny?
- Nie stać cię synu na mądrzejsze pytanie?
- Stać! Od kiedy Morze Martwe jest Martwe?
Rozmawiają chłopcy na koloniach:
- Skąd masz tyle forsy?
- Z pisania!
- Ojej, a co piszesz?
- Listy do rodziców rodziców prośbą o pieniądze.
Mała Asia wrzeszczy na cały głos:
- Święty Mikołaju, przynieś mi nową lalkę!
- Dlaczego tak głośno krzyczysz? Mikołaj
usłyszy nawet twój szept…
- Ale dziadek w drugim pokoju nie usłyszy.
Na lekcji przyrody nauczyciel zadał pytanie:
- Jak myślicie, dokąd leci ptak, trzymając
w dziobie słomkę?
Hania odpowiedziała pierwsza:
- Napić się coca – coli.
Pani nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu co to za zwierzę?
- To jest toperz.
- Nie Jasiu, to nietoperz.
- Jak nie toperz, to ja nie wiem.
W czasie wakacji nad morzem.
- Mamo, mogę popływać?
- Dobrze, tylko się nie zamocz.
Na lekcji w-fu nauczyciel poleca uczniom położyć się na plecach i ćwiczyć „rowerek”. Jeden z chłopców wcale nie rusza nogami.
- Dlaczego nie ćwiczysz – pyta nauczyciel.
- Bo jadę z górki.
Nauczyciel do ucznia:
- Jasiu co przedstawia ten wzór?
- mam to na końcu języka...
- to wypluj szybko, bo to kwas solny!
Nauczyciel matematyki na klasówce krzyczy na Jasia:
- Ty znów ściągasz! Ile razy mówiłem, że nie można ściągać?!
- Sześćdziesiąt siedem, proszę pana!
Nauczyciel do Jasia:
- Powiedz prawdę, kto ci rozwiązywał to zadanie?
- Tato.
- Sam?
- Nie, trochę mu pomagałem.
Nauczycielka oddaje Jasiowi zeszyt z wypracowaniem domowym i mówi:
- Same błędy! Znów niedostateczny!
Jasio mruczy pod nosem:
- Biedny tato...
Nauczyciel pyta Jasia:
- Co powiedział wczoraj twój ojciec, kiedy pokazałeś mu dwójkę w dzienniczku?
- Był wściekły! Jeśli go pan kiedyś zauważy, lepiej, żeby mu pan czym prędzej zszedł z drogi.
Jasiu czy lubisz chodzić do szkoły?
Tak, bardzo lubię. I lubię wracać ze szkoły. Nie lubię tylko tego czasu między pójściem a przyjściem.
Aniu, wymień proszę cztery żywioły - poleca nauczyciel.
Ogień, powietrze, ziemia i … - myśli Ania.
A czym myjesz ręce? - podpowiada nauczyciel.
Już wiem, mydło!
Proszę pani moja siostra ma ospę - mówi Jasio wpadając do klasy spóźniony.
Uciekaj do domu i przyjdź za dwa tygodnie, bo zarazisz resztę uczniów - poleca pani.
Za dwa tygodnie Jasio wraca i mówi:
Siostra napisała, że jest już zdrowa.
Jak to napisała - dziwi się pani.
Bo moja siostra mieszka w Niemczech.
Proszę pani, czy można być karanym za to, czego się nie zrobiło?
Nie Aniu, w żadnym wypadku.
To dobrze, proszę pani, bo ja nie zrobiłam pracy domowej.
Na lekcji chemii pani pyta Jasia:
W czym rozpuszczają się tłuszcze?
W rondlu, proszę pani.
Nauczycielka do ucznia:
Kiedy byłam w twoim wieku, rozwiązywałam każde zadanie z matematyki.
Uczeń:
Tak, ale pani miała dobrego nauczyciela.
Nauczyciel wchodzi do klasy i mówi:
Mam nadzieję, że dzisiaj nikogo nie przyłapię na ściąganiu!
I my mamy taką samą nadzieję! - odpowiadają dzieci.
Na lekcji geografii pani pyta Jasia:
Z czego słyną Chiny?
Nie wiem - odpowiada chłopiec.
A skąd masz herbatę w domu? - podpowiada pani.
Mama kupuje w sklepie.
Nauczyciel:
Jeżeli na stole będą cztery muchy i ja jedną z nich zabiję, to ile zostanie?
Tylko ta zabita - odpowiada uczeń.
Wiesz tato, ten nasz nowy nauczyciel jest bardzo pobożny.
Dlaczego tak sądzisz? - pyta ojciec.
Bo jak słucha moich odpowiedzi to składa ręce i woła: "O Boże! O Boże!"
Jaka jest ta wasza nowa pani od fizyki? - pyta ojciec syna.
Bardzo fajna. Już trzeci raz w tym miesiącu choruje.
Jasio podchodzi na lekcji do pani i pyta:
- Proszę pani czy mogę iść siusiu?
Pani odpowiada:
- Jasiu powiedz ładniej.
Na to Jasio:
- Proszę siku...
