Ta strona stosuje pliki cookies. Poczytaj co to jest w polityka cookies
portal dla dzieci, dla rodziców



nauczycieli Bajka o psie Smutku

W pochmurnej Angli urodził się mały piesek. Mama do ojca:
- Jak go nazwiemy?
- hm - Rozłożył ręce ojciec. Rodzice długo zastanawiali się jakie imię mu nadać i nie mogli się zdecydować. Gdy jednak dorastał zauważyli, że jest cały czas smutny. Stąd też nazwali go Smutkiem.
Koledzy, którzy go odwiedzali też byli tego samego pokroju i wszyscy smutni.
Pewnego razu do Smutka przyjechał stary, doświadczony wujek Rex i widząc, że jest on ciągle przygnębiony próbował mu pomóc, jednak Smutek zbył go
- Eee tammm!
Gdy Smutek stał się już dorosły wyjechał z rodzicami na wakacje na do ciepłej części Anglii.
Tam przechodząc przez jedną z ulic zobaczył piękną Roxanę. Tak się zapatrzył, że wszedł w słupa ale i to go nie otrzeźwiło.

Pierwszy raz w życiu się uśmiechnął. Rodzice z zachwytu aż zapiali, choć kogutami nie byli.
Smutek z wielkim oporem i trzęsącym się głosem zaszczekał i pobiegł do Roxany. On też jej się spodobał i od teraz wędrowali wieczorami już razem.

Pewnego dnia udali się do domu rodziców Roxany. Przywitali ich ciepło. Gdy jednak jej ojciec zapytał skąd to imię i dowiedział się, że Smutek nigdy się nie uśmiecha oznajmił.
- Nie! Nie zgadzam się, żebyście się spotykali i wyszli za siebie.
- Ale jak to!...? - z przerażeniem zapytał Smutek
- Nie pozwolę, byś ściągnął moją córeczkę na drogę smutku! Do widzenia!
- Ja już jestem wesoły. - ojciec jednak wypycha Smutka z domu. - Przed ślubem byłeś smutny to i po ślubie też tak będzie. Charakteru ślub nie zmieni.
- Ale... To co ja mogę zrobić - drzwi się zamykają i na podwórku pojawia się wielki buldog i przepędza przerażonego Smutka za ogrodznie. Przez domofon słyszy tylko:
- Jeśli udowodnisz, że jesteś wesoły i ludzie wokoło żyjący to poświadczą to przyjdź, ale nie wcześniej.
Smutek zagląda jeszcze przez siatkę, ale Buldog zasłonił wszystko swoim cielskiem i warknął groźnie.
- Zzzzzmiataj! Wrrrrrr

Uciekł więc do domu z podkuloną kitą i opuszczoną głową, gdy w pewnym momencie w mętnych od smutku oczach pojawił się byłsk - Wujek Rex! i popędził jak szalony.
- Wujku pomóż!
- Skąd ta zmiana? Aaaa dziewczyna - uśmiechnął się. - Dobrze, pomogę ci. To była moja ostatnia nadzieja. Od dzisiaj przeprowadzasz się do ciepłej krainy i codziennie rano natychmiast eliminujesz smutek. Do wszystkich spotkanych na drodze osób życzliwie się uśmiechasz, odsuwasz wszystkie złe myśli i zastępujesz je dobrymi a bezczynność musisz wyeliminować pożytecznymi zajęciami, by nie mieć poczucia zmarnowania czasu.
- A co jeśli spotkam kogoś smutnego?
- Opowiedz mu kawał...
- Dobrze
Tak też się stało i po miesiącu Smutek już nie był smutkiem więc mu wujek poradził:
- Jedź do Roxany
Bim Bom - Buldog

- Wrrrrr- Smutek się jednak do niego uśmiechnął. Buldog:
- Cóż za zmiana. Dobrze! Wchodź!

W drzwiach przywitał go ojciec Roxany.
- Widzę, że jesteś już wesoły - cieszę się. - Tak mieszkałem w skąpanej w słońcu dzielnicy tuż obok...
- Co?! - Wrzasnął ojciec. - Żyłeś w cieplarnianych warunkach, na wakacjach to nie dziwne, że było ci łatwo. Wracaj do domu do codzienności, do swoich kolegów - przyjadę za jakiś czas do was i zobaczę czy dalej będziesz tak wesoły - i znów go wyprosił a do bramki odprowadził go znajomy Buldog.

Wrócił do domu nieco zrezygnowany - koledzy przyszli i ponarzekali
- Eeee. Ty wiesz to wszystko do kitu...
Zrezygnowany poszedł do wujka:
- Co mam robić. Tam jest 10 kolegów tak smutnych, że cały ten smutek do mnie wrócił...
- Staraj się - wydusił wujek po czym odwrócił się i wzruszył ramionami mamrocząc pod nosem
- ehh wszystko stracone...

Smutek wrócił do kolegów smutny i wtedy zobaczył, że przyjechał ojciec Roxany i rozmawia z nimi
- On wesoły? Pan chyba z byka spadł - on się nigdy nie uśmiecha...

Zaraz, zaraz - może nie wszystko jeszcze stracone mruknął Smutek pod nosem:
- A znacie ten kawał? - zawołał - "Na Święta kierowca tira zjeżdża do domu, stawia auto przed domem. Po uroczystej kolacji czas na placki. Żona pyta się pokroić ci tiraMisiu? Tak moja droga... Placek okazał się być jednak stasznie twardy więc go zostawił. Na drugi dzień patrzy przez okno a tu tir w kawałkach..."
a ten znacie ... "Idzie pies ulicą i wpada do studzienki. Cały mokry wchodzi w kanale w szczurzą imprezę... itd."
Roześmiali się koledzy a gdy im opowiadał jeden za drugim to ich aż brzuchy zaczęły boleć od śmiechu.
- Zlituj się, prosimy i przestań opowiadać, bo nam brzuchy całkiem wysiądą...

- No dobra - jeśli potrafiłeś rozbawić tak poważne towarzystwo to nie wątpię w twoją zmianę - podsumował ojciec Roksany - zgadzam się! Bierzcie ślub.

- Suuuuper! Huraaaaaa! - i rzucili się sobie z Roksaną w objęcia. Miesiąc później odbył się ślub Wesołka z Roksaną. Przybyło wielu gości a on od tej pory stał się nauczycielem w szkole uśmiechu. Wszyscy zaś jego koledzy od tej pory hihrali się co chwilę przypominając sobie kawały jakie im od tamtej pory codziennie opowiadał Wesołek...

Ciekawe produkty

Podobne tematy


Polityka prywatności | Reklama | Współpraca | Partnerzy | Kontakt

Książki dla dzieci, plecaki, buty
copyright © Dla-Dzieci.com.pl - wszystkie prawa zastrzeżone